Młody panicz
przechadzał się po ulicach Anglii w towarzystwie czarnego lokaja. Swoją twarz
ukrywał pod dużym cylindrem i szybko spuszczał głowę, gdy tylko zauważał, że
ktoś próbuje dostrzec choć skrawek jego młodej twarzy. Jego długi, ciemny płaszcz przesuwał się po
pękniętym chodniku, brudząc się przy tym wodą z kałuży i kurzem. Pod czarnymi
kosmykami włosów ukrywały się niebieskie oczy, w czym jedno było zasłonione
opaską. W prawej ręce dzierżył solidnie zdobioną laskę, którą postukiwał w
grunt ziemi za każdym razem, kiedy wykonywał krok. Buty na obcasie dodawały mu
wzrostu, a elegancki granatowy ubiór z czarnymi pasami postarzał go o parę lat.
Swoją postawą i posturą przypominał szlachcica, dlatego biedni ludzie
wpatrywali się w niego jak w obrazek, nie mogąc nadziwić oczu. Jego natomiast
drażniły łapczywe wzroki, które upierdliwie podążały za jego krokami, więc
gwałtownie skręcił w stromą uliczkę i tam kontynuował swój spokojny, dumny krok.
Jego spacer nie trwał długo, bo po chwili zatrzymał się przy zakładzie
pogrzebowym. Podniósł głowę i z kpiącym uśmieszkiem przyjrzał się ogromnemu
napisowi ‘’Undertaker’’. Ściągnął cylinder ukazując światu swoją czarną
czuprynę i po kilku sekundach ponowił swój krok. Wysoki lokaj otworzył mu drzwi
kłaniając się lekko, a ten wszedł z lekkim wahaniem do środka. Zastała go
ciemność i niewyobrażalny chłód, który przeszedł przez jego ciało. Na samym
środku pomieszczenia znajdowała się srebrzysta trumna z bogato zdobionym
krzyżem, a po bokach te mniej okazałe, bo z drewna i z innych równie tanich
materiałów. Ciel wiedział już gdzie szukać swojego starego przyjaciela. Z
łatwością podniósł ciężkie, srebrne wieko i zajrzał do środka oczekując
długowłosego grabarza. Ku jego zdziwieniu nie zastał srebrnowłosego znajomego, ale
nie za dobrze pachnące zwłoki, które wydawały się kisić w środku już od dawien
dawna. Panicz z hukiem opuścił ciężkie wieko i zdegustowany wcześniejszym
widokiem począł krzątać się po pomieszczeniu. Lokaj usunął się na bok i zaczął
uważnie ilustrować poczynania panicza, który w akcie desperacji zaczął
penetrować drewniane trumny. Po chwili jedna z nich drgnęła – niezauważalnie,
ale Ciel usłyszał cichy szmer pochodzący z jej środka. Podszedł do trumny i
gwałtownie wyrwał z zawiasami drewniane wieko. Jego oczom ukazały się dobrze mu
znane długie włosy i czarny ubiór, który zdobił wysokie, chude ciało mężczyzny
znajdujące się w środku pochówka.
- No proszę.
– westchnął grabarz. – a już myślałem, że wam się schowam.
Ciel podniósł brwi w akcie zdziwienia i spoglądał na dawnego
przyjaciela, który stał aktualnie do niego tyłem.
- Dobra,
dobra. – kontynuował srebrnowłosy. – zapłacę te rachunki jutro, a teraz idźcie.
I zamknijcie trumnę jeśli łaska.
Panicz odkaszlnął. Undertaker w pierwszej chwili gwałtownie
stanął na baczność, ale po chwili zaczął odwracać się do gości. Ostatecznie
Ciel ujrzał w pełni jego twarz.
- Ciel
Phantomhive. – wyszczerzył się grabarz. – W ogóle się nie postarzałeś.
- Myślałem,
że bardziej zdziwisz się na wieść, że żyję i mam się dobrze. – chłopak czując
się jak w domu usiadł na zakurzonym krześle chwytając czaszkę zdobiącą jedną z
wielu półek w pomieszczeniu.
Mężczyzna uśmiechnął się jeszcze bardziej.
- Plotki w
świecie Shinigamich szybko się rozchodzą. Wieść, że żyjesz krąży już szmat
czasu po Anglii.
Ciel pokręcił chwilę czaszką, po czym spytał:
- Ile to już
lat? Od mojej śmierci?
- Sześć, i
trzy miesiące. – zarecytował bez zastanowienia grabarz robiąc porządki w stosach
trumien.
- Sześć lat i
trzy miesiące. – powtórzył cicho panicz popadając w zadumę. – Słyszysz,
Sebastianie? To już sześć lat.
Lokaj stał niewzruszony z boku ze swoim standardowym,
złośliwym uśmieszkiem.
- Zmieniając
temat. – mruknął chłopiec. – Co to wcześniej było? Zalegasz z rachunkami?
Undertaker pokręcił smętnie głową i odparł:
- Te kanalie
żyć mi nie dają. Jednemu z nich pomogłem pochować swoją matkę i tak się teraz
odwdzięcza. Rachunki to, rachunki tamto. Bo przyjdzie komornik, bo wyłączymy
prąd. Takie gadanie.
- A te zwłoki
w srebrnej trumnie? Ile tam je trzymasz? Biedaczysko prawie zdążyło się
rozłożyć.
- A no
popatrz! - podniósł głos. – Na śmierć zapomniałem o panie Jacku! Miałem się nim
zająć już ponad tydzień temu! No ale nic. Rodzina poczeka.
Ciel wydał z siebie cichy pomruk, co sprowokowało
Undertakera do zmienienia tematu.
- A jaki jest
powód Twojej wizyty?
- To już nie
można odwiedzić swoich starych przyjaciół? – uśmiechnął się wrednie.
Grabarz również odwzajemnił uśmiech w swój własny
specyficzny sposób, po czym przewalił parę starych rupieci, które walały się w
kącie. Po krótkiej chwili znalazł to czego szukał.
- Może
herbatki? – wyszczerzył się do panicza, machając pojemnikiem z miarką*.
Ten wzdrygnął się tylko, mając przed oczami wizję ludzkich
wnętrzności mieszczących się w plastikowym naczyniu. Ciekawe co jeszcze miało
okazję się tam znaleźć.
- Raczej
podziękuję. – odparł.
- No to może
herbatniczka? – potrząsnął miedzianym pojemnikiem.
- Nie. –
odchrząknął nawet się nie zastanawiając.
Kiedy Undertaker był zajęty odstawianiem herbatników, wzrok
Ciela mimowolnie powędrował do srebrnej trumny.
- A więc
powiadasz, że to pan Jack. – powiedział cicho chłopiec.
- Tak, moja
najświeższa ofiara. – odparł wesoło srebrnowłosy. - Bo widzisz, niedługo po
Twojej śmierci zaczęła się seria bardzo ciekawych morderstw. Ah, aż mnie ciarki
przechodzą, kiedy o tym myślę.
- Mianowicie?
– zainteresowany chłopak odstawił czaszkę na swoje miejsce.
- Wszystkie
ofiary nie miały prawego oka, natomiast na lewym wypiętnowano pentagram,
zapewne rozżarzonym prętem.
Ciel bez pozwolenia grabarza uniósł srebrne wieko trumny i
podniósł powiekę ofiary. Jego oczom ukazało się mrożące krew w żyłach piętno na
oku. Panicz odruchowo zakrył swoje oko, nerwowo stwierdzając, że ofiara ma taki
sam znak jak on po podpisaniu kontraktu z demonem. Mało tego – robota była
profesjonalna, dokładna i perfekcyjna. Dokładnie odwzorowywała pentagram jaki
posiadał on i jego lokaj.
-
Sebastianie, podejdź. – wydał rozkaz.
Mężczyzna po chwili znalazł się przy swoim paniczu.
Zilustrował ofiarę.
-
Ile było takich ofiar? – chłopak zwrócił się w stronę grabarza.
-Czternaście. – odpowiedział. - A przynajmniej tyle znaleziono.
- Wspomniałeś, że morderstwa zaczęły się zaraz po mojej śmierci. To znaczy
kiedy?
- Nie jestem pewien. – zamyślił się. – Myślę że pół roku po twoim pogrzebie.
- Gdzie znaleziono pierwsze ciało?
- Nie wiem, to wszystko jest w aktach policyjnych. Ja tylko miałem za zadanie
pochować zwłoki, nie dociekałem zbytnio w tą sprawę.
- W aktach policyjnych? To utrudnia sprawę. – zamyślił się Ciel. – Sebastianie,
idziemy. –skierował się do wyjścia. – Widać, że Anglia przywitała nas
nową zagadką do rozwiązania…
Kiedy
nie zauważył lokaja przy swoim boku, zatrzymał chód i odwrócił się w stronę srebrnej
trumny. Michaelis bacznie przyglądał się ofiarze, nie wykonując przy tym ani
najmniejszego ruchu.
-Sebastianie. – pośpieszył go panicz.
Mężczyzna
oderwał się od nieżyjącego ciała i razem z Cielem wyszedł z budynku.
- Mam nadzieję, że niedługo mnie odwiedzicie. – rzucił w ich stronę Undertaker,
poczym wrócił do swoich wcześniejszych spraw.
Ciel
natomiast wszedł w ciemną uliczkę i przeszedł całą jej długość. Kiedy wstąpił
na zatłoczony chodnik, spuścił wzrok i zakrył twarz cylindrem, bojąc się, że
ktoś może go rozpoznać. Postukując laską przemierzał ruchliwą Anglię, kątem oka
obserwując okolicę. To było tylko kilka lat, ale zmiany jakie zaszły w jego
rodzinnym mieście były znaczne. Widział wiele znajomych twarzy i budynków. To
przywróciło mu wspomnienia w czasach, kiedy jeszcze nie był demonem. Ale raczej
za tym nie tęsknił.
Zatrzymał
się kiedy poczuł coś pod stopami. Kremowa, zabłocona kartka ugięła się pod jego
ciężarem i pod wpływem wiatru, wymsknęła mu się spod buta. Panicz jednym ruchem
ręki złapał śmiecia, który poleciał wjego stronę i miał go już wyrzucić, kiedy
spostrzegł złoty napis. Otworzył ozdobną kartkę i przeczytał jej zawartość.
-Sebastianie. – zwrócił się do panicza. – Dasz radę załatwić dwie maski
przedwieczorem?
Lokaj
wyraźnie zdziwił się pytaniem panicza, ale szybko odpowiedział:
- Nie jest to niemożliwe.
- Zatem oczekuję ich o 18. Zanim weźmiemy się za morderstwa, musimy wstąpić na
pewien bal.
- Yes, my lord. – pokłonił się.
- I jeszcze jedno. – Ciel podał mu kremową kartkę. – Da się coś tym zrobić?
Jest cała zabłocona i do tego nie na moje nazwisko.
Sebastian
szybko przeczytał jej treść i z uśmiechem schował ją do kieszeni.
- Zajmę się wszystkim.
Ciel
ponowił swój chód. W jego głowie kotłowało się teraz wiele myśli odnośnie
ozdobnej kartki. I miał wrażenie, że nie powinien pojawić się na tym balu… Tym
razem jednak ciekawość zwyciężyła.
‘’
Pragniemy zaprosić pana Karla Neumana wraz z małżonką Paulą Neuman na
dwudzieste urodziny Elizabeth Middleford, które odbędą się o godzinie 20.00 w
posiadłości Middlefordów. Maski obowiązkowe.
Służba
rodu Middleford ‘’
*W
mandze – 2 tom, str. 48, 55(dla dociekliwych), nie wiem jak w anime, Undertaker
podał Lau, Cielowi, Grellowi i Madame Red herbatę w takich oto pojemnikach. Z
dużą niechęcią podchodzili do naczynia, zważając na to jaką grabarz ma pracę…
Świetne, naprawdę świetne XD Kubki Undiego... Awww, takich rzeczy się nie zapomina 'w' W ogóle mnie ciekawi, jak Lizzy zareaguje na "zmartwychwstanie" Cielaczka... O ile on się jej pokaże...
OdpowiedzUsuńL: Przyznaj się, że nie lubisz Lizzy~!
To nie tak, że jej nie lubię, tylko uważam za rywalkę w miłości do Ciela! Nie przekręcaj faktów, tylko po to, aby mnie oczernić, bałwanie!
L: Kto tu jest bałwanem?!
No, wiesz... Ja aż taka blada i głupia, jak ty, nie jestem XD
L: Że cooo?!
Dobra, dobra, bo już odbiegam od tematu~! Biedny Undie, komornicy go ścigają... :'( A jak mu prąd odłączą, to nie będzie mógł wchodzić na www.psychopatyczni-grabarze.fora.pl XD
L: Po pierwsze: takie forum nie istnieje! Po drugie: w XIX w. nie mieli internetu!
No, przecież wiem! Dowcip mi, idioto, spaliłeś! Głupi, głupi, głupi, głupi~!
L: Nie znam tej wariatki...
I dobrze~! Arachne, moja kochana, zachęcam Cię do pisania, bo już należysz do jednego z moich ulubionych blogów ^^
L: Wątpliwy zaszczyt...
Shut up~!
Dopiero co znalazłam ten blog, a to opowiadanie bardzo mnie zaciekawiło. Mam nadzieje, że niedługo doczekam się 2 rozdziału :)))
OdpowiedzUsuńShattered