czwartek, 2 maja 2013

The Girl Who Died - Rozdział 1



         Młody panicz przechadzał się po ulicach Anglii w towarzystwie czarnego lokaja. Swoją twarz ukrywał pod dużym cylindrem i szybko spuszczał głowę, gdy tylko zauważał, że ktoś próbuje dostrzec choć skrawek jego młodej twarzy.  Jego długi, ciemny płaszcz przesuwał się po pękniętym chodniku, brudząc się przy tym wodą z kałuży i kurzem. Pod czarnymi kosmykami włosów ukrywały się niebieskie oczy, w czym jedno było zasłonione opaską. W prawej ręce dzierżył solidnie zdobioną laskę, którą postukiwał w grunt ziemi za każdym razem, kiedy wykonywał krok. Buty na obcasie dodawały mu wzrostu, a elegancki granatowy ubiór z czarnymi pasami postarzał go o parę lat. Swoją postawą i posturą przypominał szlachcica, dlatego biedni ludzie wpatrywali się w niego jak w obrazek, nie mogąc nadziwić oczu. Jego natomiast drażniły łapczywe wzroki, które upierdliwie podążały za jego krokami, więc gwałtownie skręcił w stromą uliczkę i tam kontynuował swój spokojny, dumny krok. Jego spacer nie trwał długo, bo po chwili zatrzymał się przy zakładzie pogrzebowym. Podniósł głowę i z kpiącym uśmieszkiem przyjrzał się ogromnemu napisowi ‘’Undertaker’’. Ściągnął cylinder ukazując światu swoją czarną czuprynę i po kilku sekundach ponowił swój krok. Wysoki lokaj otworzył mu drzwi kłaniając się lekko, a ten wszedł z lekkim wahaniem do środka. Zastała go ciemność i niewyobrażalny chłód, który przeszedł przez jego ciało. Na samym środku pomieszczenia znajdowała się srebrzysta trumna z bogato zdobionym krzyżem, a po bokach te mniej okazałe, bo z drewna i z innych równie tanich materiałów. Ciel wiedział już gdzie szukać swojego starego przyjaciela. Z łatwością podniósł ciężkie, srebrne wieko i zajrzał do środka oczekując długowłosego grabarza. Ku jego zdziwieniu nie zastał srebrnowłosego znajomego, ale nie za dobrze pachnące zwłoki, które wydawały się kisić w środku już od dawien dawna. Panicz z hukiem opuścił ciężkie wieko i zdegustowany wcześniejszym widokiem począł krzątać się po pomieszczeniu. Lokaj usunął się na bok i zaczął uważnie ilustrować poczynania panicza, który w akcie desperacji zaczął penetrować drewniane trumny. Po chwili jedna z nich drgnęła – niezauważalnie, ale Ciel usłyszał cichy szmer pochodzący z jej środka. Podszedł do trumny i gwałtownie wyrwał z zawiasami drewniane wieko. Jego oczom ukazały się dobrze mu znane długie włosy i czarny ubiór, który zdobił wysokie, chude ciało mężczyzny znajdujące się w środku pochówka.
         - No proszę. – westchnął grabarz. – a już myślałem, że wam się schowam.
Ciel podniósł brwi w akcie zdziwienia i spoglądał na dawnego przyjaciela, który stał aktualnie do niego tyłem.
         - Dobra, dobra. – kontynuował srebrnowłosy. – zapłacę te rachunki jutro, a teraz idźcie. I zamknijcie trumnę jeśli łaska.
Panicz odkaszlnął. Undertaker w pierwszej chwili gwałtownie stanął na baczność, ale po chwili zaczął odwracać się do gości. Ostatecznie Ciel ujrzał w pełni jego twarz.
         - Ciel Phantomhive. – wyszczerzył się grabarz. – W ogóle się nie postarzałeś.
         - Myślałem, że bardziej zdziwisz się na wieść, że żyję i mam się dobrze. – chłopak czując się jak w domu usiadł na zakurzonym krześle chwytając czaszkę zdobiącą jedną z wielu półek w pomieszczeniu.
Mężczyzna uśmiechnął się jeszcze bardziej.
         - Plotki w świecie Shinigamich szybko się rozchodzą. Wieść, że żyjesz krąży już szmat czasu po Anglii.
Ciel pokręcił chwilę czaszką, po czym spytał:
         - Ile to już lat? Od mojej śmierci?
         - Sześć, i trzy miesiące. – zarecytował bez zastanowienia grabarz robiąc porządki w stosach trumien.
         - Sześć lat i trzy miesiące. – powtórzył cicho panicz popadając w zadumę. – Słyszysz, Sebastianie? To już sześć lat.
Lokaj stał niewzruszony z boku ze swoim standardowym, złośliwym uśmieszkiem.
         - Zmieniając temat. – mruknął chłopiec. – Co to wcześniej było? Zalegasz z rachunkami?
Undertaker pokręcił smętnie głową i odparł:
         - Te kanalie żyć mi nie dają. Jednemu z nich pomogłem pochować swoją matkę i tak się teraz odwdzięcza. Rachunki to, rachunki tamto. Bo przyjdzie komornik, bo wyłączymy prąd. Takie gadanie.
         - A te zwłoki w srebrnej trumnie? Ile tam je trzymasz? Biedaczysko prawie zdążyło się rozłożyć.
         - A no popatrz! - podniósł głos. – Na śmierć zapomniałem o panie Jacku! Miałem się nim zająć już ponad tydzień temu! No ale nic. Rodzina poczeka.
Ciel wydał z siebie cichy pomruk, co sprowokowało Undertakera do zmienienia tematu.
         - A jaki jest powód Twojej wizyty?
         - To już nie można odwiedzić swoich starych przyjaciół? – uśmiechnął się wrednie.
Grabarz również odwzajemnił uśmiech w swój własny specyficzny sposób, po czym przewalił parę starych rupieci, które walały się w kącie. Po krótkiej chwili znalazł to czego szukał.
         - Może herbatki? – wyszczerzył się do panicza, machając pojemnikiem z miarką*.
Ten wzdrygnął się tylko, mając przed oczami wizję ludzkich wnętrzności mieszczących się w plastikowym naczyniu. Ciekawe co jeszcze miało okazję się tam znaleźć.
         - Raczej podziękuję. – odparł.
         - No to może herbatniczka? – potrząsnął miedzianym pojemnikiem.
         - Nie. – odchrząknął nawet się nie zastanawiając.
Kiedy Undertaker był zajęty odstawianiem herbatników, wzrok Ciela mimowolnie powędrował do srebrnej trumny.
         - A więc powiadasz, że to pan Jack. – powiedział cicho chłopiec.
         - Tak, moja najświeższa ofiara. – odparł wesoło srebrnowłosy. - Bo widzisz, niedługo po Twojej śmierci zaczęła się seria bardzo ciekawych morderstw. Ah, aż mnie ciarki przechodzą, kiedy o tym myślę.
         - Mianowicie? – zainteresowany chłopak odstawił czaszkę na swoje miejsce.
         - Wszystkie ofiary nie miały prawego oka, natomiast na lewym wypiętnowano pentagram, zapewne rozżarzonym prętem.
Ciel bez pozwolenia grabarza uniósł srebrne wieko trumny i podniósł powiekę ofiary. Jego oczom ukazało się mrożące krew w żyłach piętno na oku. Panicz odruchowo zakrył swoje oko, nerwowo stwierdzając, że ofiara ma taki sam znak jak on po podpisaniu kontraktu z demonem. Mało tego – robota była profesjonalna, dokładna i perfekcyjna. Dokładnie odwzorowywała pentagram jaki posiadał on i jego lokaj.
         - Sebastianie, podejdź. – wydał rozkaz.
Mężczyzna po chwili znalazł się przy swoim paniczu. Zilustrował ofiarę.


         - Ile było takich ofiar? – chłopak zwrócił się w stronę grabarza.
         -Czternaście. – odpowiedział. - A przynajmniej tyle znaleziono.
         - Wspomniałeś, że morderstwa zaczęły się zaraz po mojej śmierci. To znaczy kiedy?
         - Nie jestem pewien. – zamyślił się. – Myślę że pół roku po twoim pogrzebie.
         - Gdzie znaleziono pierwsze ciało?
         - Nie wiem, to wszystko jest w aktach policyjnych. Ja tylko miałem za zadanie pochować zwłoki, nie dociekałem zbytnio w tą sprawę.
         - W aktach policyjnych? To utrudnia sprawę. – zamyślił się Ciel. – Sebastianie, idziemy. –skierował się do wyjścia.  – Widać, że Anglia przywitała nas nową zagadką do rozwiązania…
Kiedy nie zauważył lokaja przy swoim boku, zatrzymał chód i odwrócił się w stronę srebrnej trumny. Michaelis bacznie przyglądał się ofiarze, nie wykonując przy tym ani najmniejszego ruchu.
         -Sebastianie. – pośpieszył go panicz.
Mężczyzna oderwał się od nieżyjącego ciała i razem z Cielem wyszedł z budynku.
         - Mam nadzieję, że niedługo mnie odwiedzicie. – rzucił w ich stronę Undertaker, poczym wrócił do swoich wcześniejszych spraw.
Ciel natomiast wszedł w ciemną uliczkę i przeszedł całą jej długość. Kiedy wstąpił na zatłoczony chodnik, spuścił wzrok i zakrył twarz cylindrem, bojąc się, że ktoś może go rozpoznać. Postukując laską przemierzał ruchliwą Anglię, kątem oka obserwując okolicę. To było tylko kilka lat, ale zmiany jakie zaszły w jego rodzinnym mieście były znaczne. Widział wiele znajomych twarzy i budynków. To przywróciło mu wspomnienia w czasach, kiedy jeszcze nie był demonem. Ale raczej za tym nie tęsknił.
Zatrzymał się kiedy poczuł coś pod stopami. Kremowa, zabłocona kartka ugięła się pod jego ciężarem i pod wpływem wiatru, wymsknęła mu się spod buta. Panicz jednym ruchem ręki złapał śmiecia, który poleciał wjego stronę i miał go już wyrzucić, kiedy spostrzegł złoty napis. Otworzył ozdobną kartkę i przeczytał jej zawartość.
         -Sebastianie. – zwrócił się do panicza. – Dasz radę załatwić dwie maski przedwieczorem?
Lokaj wyraźnie zdziwił się pytaniem panicza, ale szybko odpowiedział:
         - Nie jest to niemożliwe.
         - Zatem oczekuję ich o 18. Zanim weźmiemy się za morderstwa, musimy wstąpić na pewien bal.
         - Yes, my lord. – pokłonił się.
         - I jeszcze jedno. – Ciel podał mu kremową kartkę. – Da się coś tym zrobić? Jest cała zabłocona i do tego nie na moje nazwisko.
Sebastian szybko przeczytał jej treść i z uśmiechem schował ją do kieszeni.
         - Zajmę się wszystkim.
Ciel ponowił swój chód. W jego głowie kotłowało się teraz wiele myśli odnośnie ozdobnej kartki. I miał wrażenie, że nie powinien pojawić się na tym balu… Tym razem jednak ciekawość zwyciężyła.

‘’ Pragniemy zaprosić pana Karla Neumana wraz z małżonką Paulą Neuman na dwudzieste urodziny Elizabeth Middleford, które odbędą się o godzinie 20.00 w posiadłości Middlefordów. Maski obowiązkowe.
                                                                                   Służba rodu Middleford ‘’






*W mandze – 2 tom, str. 48, 55(dla dociekliwych), nie wiem jak w anime, Undertaker podał Lau, Cielowi, Grellowi i Madame Red herbatę w takich oto pojemnikach. Z dużą niechęcią podchodzili do naczynia, zważając na to jaką grabarz ma pracę…













2 komentarze:

  1. Świetne, naprawdę świetne XD Kubki Undiego... Awww, takich rzeczy się nie zapomina 'w' W ogóle mnie ciekawi, jak Lizzy zareaguje na "zmartwychwstanie" Cielaczka... O ile on się jej pokaże...
    L: Przyznaj się, że nie lubisz Lizzy~!
    To nie tak, że jej nie lubię, tylko uważam za rywalkę w miłości do Ciela! Nie przekręcaj faktów, tylko po to, aby mnie oczernić, bałwanie!
    L: Kto tu jest bałwanem?!
    No, wiesz... Ja aż taka blada i głupia, jak ty, nie jestem XD
    L: Że cooo?!
    Dobra, dobra, bo już odbiegam od tematu~! Biedny Undie, komornicy go ścigają... :'( A jak mu prąd odłączą, to nie będzie mógł wchodzić na www.psychopatyczni-grabarze.fora.pl XD
    L: Po pierwsze: takie forum nie istnieje! Po drugie: w XIX w. nie mieli internetu!
    No, przecież wiem! Dowcip mi, idioto, spaliłeś! Głupi, głupi, głupi, głupi~!
    L: Nie znam tej wariatki...
    I dobrze~! Arachne, moja kochana, zachęcam Cię do pisania, bo już należysz do jednego z moich ulubionych blogów ^^
    L: Wątpliwy zaszczyt...
    Shut up~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero co znalazłam ten blog, a to opowiadanie bardzo mnie zaciekawiło. Mam nadzieje, że niedługo doczekam się 2 rozdziału :)))
    Shattered

    OdpowiedzUsuń